Czy prawdziwy mężczyzna musi bić kobiety?

Czytając w Newsweeku wywiad z Jackiem Masłowskim z fundacji Masculinum nie mogłem zrozumieć, jak psychoterapeuta może wypowiedzieć tyle bzdur na temat mechanizmów przemocy domowej w jednym wywiadzie.

Kiedy przeczytałem wywiad w Newsweeku z Jackiem Masłowskim z fundacji Masculinum doznałem dziwnego wrażenia deja vu. Pamiętałem, że jakiś czas temu przeczytałem bardzo podobną tyradę anonimowego „terapeuty”, który skarżył się na potwornie złe kobiety kastrujące mężczyzn i nieustannie upokarzające ich przez całe życie. I nie był to kolejny wywiad z Wojciechem Eichelbergem o zagubionych mężczyznach, którzy zostali wykastrowani przez okrutne matki oraz opuszczeni przez zagubionych ojców.


Pamiętałem, że taki wywiad przeprowadzony przez Tomasza Kwaśniewskiego ukazał się w Gazecie Wyborczej lub Dużym Formacie. Po przeszukaniu papierowego archiwum Dużego Formatu dotarłem do wywiadu z anonimowych psychoterapeutą Piotrem N. pt. „Rozmowa męsko-męska”. Wywiad był anonimowy, ponieważ jak przyznaje Piotr „Jestem psychoterapeutą i chcę, żeby pacjenci odnosili się do tego, jaki jestem tu i teraz. A nie do mojej historii”. Przyznaje on również, że miał żonę, ma dwójkę dzieci (z różnymi kobietami) oraz miał również „zatargi z prawem, bo tłukłem się zdrowo”. Dla pewności zaglądam do oficjalnego życiorysu Masłowskiego i wszystko się zgadza: dwójka dzieci, uwielbienie dla motocykli (pod wywiadem w Newsweeku Masłowski precyzuje, że ma „dwie córki i dwa motocykle”), praca w korporacji na stanowisku Van Sellera w latach 90., studia na filozofii, a potem studia podyplomowe z zakresu psychologii i rozpoczęcie praktyki terapeutycznej. Najważniejsze nie są jednak fakty z biografii naszego bohatera i jego anonimowego alter ego, tylko bardzo jasno sprecyzowane poglądy na społeczeństwo oraz miejsce jakie w nim powinny zajmować kobiety. Oczywiście nie możemy w 100% być pewni czy Jacek Masłowski i Piotr N., to ta sama osoba. Być może jest to po prostu postać wielokrotnie powtarzająca w naszym społeczeństwie.

Piotr N. tłumaczy: „Wzorzec męski, ten niedawno jeszcze obowiązujący, to był obraz maksymalnego ryzykanta. Jeździłeś konno, polowałeś, walczyłeś, a jak Ci się spodobała jakaś kobieta, to ją zdobywałeś. Co nie oznacza, że ją zdobywałeś od razu. Generalnie było tak, że miałeś poczucie, że funkcjonujesz z tą swoją męską agresywnością, i to jest w porządku. (…) Dziś w zasadzie nie wiadomo: uruchomić się czy nie. Siedzisz więc, rozważasz albo się znieczulasz jak bohater naszego filmu: pornografią na laptopie.”

Jacek Masłowski dodaje: „W starym świecie wszystko było jasne. Mężczyzna był żywicielem i swoją potencję uruchamiał do tego, by przynosić żywność. A teraz kiedy te role przestały być oczywiste, nie wiadomo do czego się uruchomić.(…) Dziś mamy też ogromny problem z seksualnością. Bo ona [seksualność], wiesz, wymaga tego, by zdobywać. I teraz kłopot polega na tym, że coraz częściej jest to deprecjonowane [przez społeczeństwo]”.

Jednak w tym uporządkowanym świecie męskiej solidarności i bajkowej sielanki pojawiają się groźne zjawiska oraz postacie chcące zniszczyć prawdziwego mężczyznę. Jednym z takich zagrożeń dla samorealizacji mężczyzn są niebezpieczne akty prawne takie, jak Konwencja Rady Europy o przeciwdziałaniu i zapobieganiu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej”. Konwencja według Masłowskiego jest „bardzo niebezpieczna”, ponieważ „może ona służyć rozgrywaniu kolejnych wojenek sądowych, na przykład przy okazji walki o dzieci. Już jest przecież tak, że kobiety w Polsce w zasadzie bezkarnie oskarżają mężów o pedofilię”. Masłowski, by pokazać perfidię kobiet w następnym zdaniu wspomina o matkach molestujących synów, które są bezkarne, ponieważ chłopiec „nie może udowodnić, że został zdeflorowany”. Autor tych słów oczywiście zapomina, że dla sądów karnych zeznania dzieci po weryfikacji przez biegłego psychologa są takim samym dowodem, jak każde inne zeznanie.


Odkrycia naukowe fundacji Masculinum

Jacek Masłowski dokonał również wielu innych wiekopomnych odkryć dowodzących, tego że mężczyźni jako gatunek są regularnie niszczeni przez swoich najgroźniejszych wrogów czyli kobiety. Broniąc mężczyzn przed zgubnymi skutkami Konwencji Rady Europy ostrzega on: „to prawda, przemoc fizyczna jest domeną mężczyzn, ale jest też coś takiego jak przemoc psychiczna i moim zdaniem to jest akurat domena kobiet”. Twierdzi on również, że w sprawie przemocy domowej kobiet wobec mężczyzn nie ma żadnych badań i jest to „generalnie czarna dziura”. Dlatego fundacja Masculinum będzie prowadziła intensywne badania dotyczące przemocy kobiet wobec mężczyzn, by zbadać dogłębnie tą czarną dziurę w polskich naukach społecznych. Masłowski jasno stwierdza z pozycji filozofa oraz psychoterapeuty: „Przemoc domowa w Polsce jest zjawiskiem powszechnym, niezależnym od warstwy społecznej oraz płci”.

Ponieważ mam brzydki zwyczaj sprawdzania faktów oraz czytania badań społecznych, to zajrzałem do Internetu i sprawdziłem, że opinie Masłowskiego dotyczące rzekomej symetrii pomiędzy przemocą fizyczną ze strony mężczyzn, a przemocy psychiczną ze strony kobiet są zwyczajną nieprawdą.

Wystarczy wyguglać pierwszy lepszy raport badawczy lub publikację dotyczącą przemocy w rodzinie np. raport z badania pt. „Ogólnopolska diagnoza zjawiska przemocy w rodzinie - przemoc w rodzinie wobec kobiet i wobec mężczyzn” wykonanych w 2010 roku przez TNS OBOP dla Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej:



I co się tutaj okazuje? Niespodzianka!
Kobiety w ciągu swojego życia częściej doświadczają każdej formy przemocy domowej zaczynając od przemocy psychicznej, a na przemocy seksualnej kończąc.

Rzućmy jeszcze okiem na profil ofiar różnych form przemocy domowej:



Tutaj mamy kolejną niespodziankę: odsetek mężczyzn wśród ofiar przemocy fizycznej (37%) praktycznie nie różni się od odsetka mężczyzn doświadczających przemocy psychicznej (36%). W przypadku przemocy seksualnej mamy zaskakującą symetrię 90% ofiar to kobiety, a 10% ofiar to mężczyźni.

To może sprawdźmy płeć sprawców różnych form przemocy:




Tutaj znowu to samo: większość sprawców przemocy psychicznej to mężczyźni (70%), a w przypadku sprawców przemocy fizycznej udział mężczyzn wynosi (75%).

Masłowski w tym momencie powinien się oburzyć i stwierdzić „ale przecież te 28% mężczyzn, to są ofiary swoich partnerek i żon, które ich biją oraz znęcają się nad nimi psychicznie”. Co prawda nie ma symetrii, ale ona się znęca nad mężem, a mąż nad nią. Okazuje się, że ten stereotyp również jest po prostu nieprawdziwy.



Mężczyźni doświadczający przemocy doświadczają jej najczęściej ze strony innych mężczyzn „naturalnie agresywnych i pełnych potencji”. Wśród mężczyzn, który doświadczyli przemocy 36% doświadczyło jej ze ojców lub ojczymów, 15% ze strony braci, 8% ze strony innych mężczyzn niespokrewnionych z nimi, 5% ze strony synów. Mężczyźni oczywiście również doświadczają przemocy ze strony kobiet. Wśród mężczyzn, którzy doświadczyli przemocy domowej: 26% doświadczyło jej ze strony żon, 20% ze strony matek lub macoch, 6% ze strony partnerek. W przypadku kobiet doświadczających przemocy ponad połowa (54%) z nich doświadczyła przemocy ze strony mężów, 25% ze strony ojców lub ojczymów, 7% ze strony braci, 7% ze strony mężczyzn niespokrewnionych z nimi, 6% ze strony partnerów.

Policzmy więc, ilu jest mężczyzn doświadczających przemocy ze strony żon oraz ile kobiet doświadczyło przemocy ze strony mężów. Wśród 28% mężczyzn, którzy doświadczyli przemocy domowej: jedna czwarta z nich (26%) doświadczyła przemocy ze strony żony (daje to 7% ogółu mężczyzn), ze ojców przemocy doświadczyło 36% z nich (10% ogółu mężczyzn). Wśród kobiet przemocy domowej przynajmniej raz w życiu doświadczyło 39%, a ponad połowa tych, które doświadczyły przemocy (21% ogółu kobiet) doświadczyła jej ze strony męża, a kolejne 25% ze strony ojca (10% ogółu kobiet).

Dlaczego skoro „przemoc domowa jest niezależna od płci” kobiety trzykrotnie częściej padają ofiarą przemocy ze strony męża, niż mężczyźni ze strony żon? Dlaczego co dziesiąty mężczyzna i co dziesiąta kobieta doświadczyło przemocy ze strony ojców?

Sprawa jest prosta. Jacek Masłowski nie ma zwyczaju czytać książek i badań przed założeniem fundacji, która ma prowadzić „prawdziwe badania dla prawdziwych mężczyzn”. Osobiście zalecałbym Masłowskiemu zakupienie w Amazonie 3-4 podstawowych podręczników dotyczących mechanizmów przemocy domowej lub wybranie się na zajęcia z tego tematu np. w SWPS, gdzie odbył dwuletnie studia z zakresu „treningu grupowego”.


Jak reaguje prawdziwy mężczyzna?

Na pytanie o to dlaczego mężczyźni biją swoje żony i partnerki Masłowski odpowiada następująco: mężczyzna doświadczający przemocy psychicznej ze strony żony lub partnerki czuje się bezradny, odczuwa wstyd i nie potrafi zgłosić przemocy psychicznej na policję rozumując „co pomyśli o mnie męski świat, gdy coś takiego zrobię? (…) Co więcej, dokładnie tak samo pomyśli świat kobiet”. I wtedy „taka reakcja, jak uderzenie, często wynika z bezsilności”. Ponieważ mężczyźni znają tylko dwa sposoby reagowania na poniżanie lub wyśmianie: „kiedy jesteś sam, otoczony przez kobiety, które ci mówią: „O nie, tak nie możesz robić. Niegrzeczny chłopczyk”, to wtedy możesz się wkurzyć i próbować je pobić albo uciec”.

W tym momencie jesteśmy w stanie zrozumieć jaka idea przyświeca fundacji Masculinum. Po prostu człowiek (mężczyzna) musi mieć prawo do tego, aby od czasu do czasu pobić partnerkę, żonę lub matkę, bo inaczej zostanie psychicznie wykastrowany. Utraci naturalną potencję i nie będzie mógł już pełnić swojej roli „męskiego mężczyzny”. Widocznie według Masłowskiego i Eichelbergera prawdziwi mężczyźni muszą zacząć głośno protestować przeciwko groźnym Konwencjom Rady Europy, które mogą dla nich skończyć się pobytem w zakładzie karnym za reakcję zgodną z ich „naturalną rolą społeczną”.


Spełnienie marzeń prawdziwego mężczyzny

Kiedy marzenia o powrocie do idyllicznej sawanny, gdzie mężczyzna mógł funkcjonować zgodnie ze swoją „męską agresywnością, i było to w porządku” zostaną spełnione, to mężczyźni otrzymają nagrodę za trud włożony w odbudowanie właściwego ładu obyczajowego.

Jak przyznawał Piotr N. dotarcie do stanu odkrycia swojej prawdziwej natury było niezmiernie trudne: „kłopot polega na tym, że my tę naszą męskość potwierdzamy u kobiet. Kiedyś nasz ojciec, dziadek ją potwierdzali. Koledzy. A dzisiaj większość z nas ma deficyt dorosłych mężczyzn, nie ma tego potwierdzenia, więc idzie do swojej żony, partnerki i tam tego szuka. A przy okazji oddaje jej władzę nad sobą”. Dlatego prawdziwy mężczyzna musi przejść przez trudną drogę, która często wiedzie przez alkohol i kupowanie seksu od prostytutek. Albo przez podrywanie kobiet w klubie, co jest niezmiernie skuteczne jak się człowiek do tego profesjonalnie zabierze: „jeśli podjeżdżasz na motocyklu. Zsiadasz. Masz długie włosy, kask, jesteś w skórach. Na nikogo nie zwracasz uwagi, tylko idziesz, siadasz, zamawiasz, to możesz być pewien, że w tym czasie kilkanaście kobiet szykuje się na ciebie.” Jednak po przejściu tej magicznej drogi następuje nagroda, czyli właściwa kobieta, która spełni wszystkie marzenia swojego mężczyzny. Jak przyznaje Piotr jego droga ku męskości jest spełniona, ponieważ „ja już nie mam problemu, żeby powiedzieć swojej dziewczynie: na kolana i do buzi”.

Przyznam szczerze, że ja osobiście nie jestem dobrym materiałem na „prawdziwego mężczyznę” i jest ku temu bardzo prosty powód: po prostu nie uważam, aby kobiety były przedstawicielkami innego gatunku człowieka. Nie wierzę w to, że mężczyzna rodzi się przygotowany do naturalnej roli „agresora”, a naturalną rolą kobiet jest utwierdzanie mężczyzn w przekonaniu o naszej wyjątkowości i wynikających z tego przywilejach. Nie wierzę również w to, że kobiety prowokują u mężczyzn przemoc fizyczną stosując wobec nich przemoc psychiczną. Nie wierzę również w to, aby szukanie „racjonalnych wyjaśnień” zachowań sprawców przemocy domowej miało uczynić nasz świat lepszym. Uważam po prostu, że każda kobieta i każdy mężczyzna mają prawo do bezpieczeństwa i godności. Niezależnie od tego co miłośnicy „sielskiej sawanny” będą chcieli nam wmówić.
Trwa ładowanie komentarzy...